Dołączyłam do DANONE w 2019 roku jako stażystka w HR. Zajmowałam się głównie rekrutacjami, między innymi na stanowiska do IT. Po pewnym czasie zrozumiałam, że to nie do końca jest kierunek, w którym chcę się rozwijać. Ciągnęło mnie w stronę bardziej analitycznej pracy i zrozumienia procesów. Pojawiła się szansa, która na pierwszy rzut oka wydawała się nieoczywista – stanowisko stażowe w IT.
Nie miałam wtedy technicznego doświadczenia. Miałam za to za sobą pracę w HR, interesowałam się technologią, miałam wiedzę zdobytą podczas rekrutacji do zespołów IT, ale przede wszystkim miałam dużo gotowości do nauki. Zdecydowałam się spróbować. Czasem żartuję, że sama się zrekrutowałam, ale oczywiście przeszłam normalny proces rekrutacyjny. Ta decyzja była jednym z najbardziej przełomowych momentów w mojej dotychczasowej karierze – zamiast pozostać w znanym obszarze, świadomie wyszłam poza strefę komfortu. Drugi staż z rzędu z zewnątrz mógł wyglądać jak krok w tył, ale bardzo szybko okazało się, że stał się dwoma krokami do przodu i jednym z najważniejszych etapów budowania mojej ścieżki rozwoju.
Kiedy przechodziłam do IT, nie miałam technicznego doświadczenia. Korzystałam z technologii jak każdy i rekrutowałam osoby do IT. Jestem tzw. humanistką, świat technologii znałam z zewnątrz, nie miałam wiedzy na temat systemów i technologii.
Szybko okazało się, że w IT jest miejsce nie tylko dla bardzo technicznych kompetencji. W wielu rolach ogromne znaczenie mają umiejętności miękkie: budowanie relacji, rozumienie potrzeb drugiej strony, komunikacja, analityczne myślenie i umiejętność zadawania dobrych pytań.
W mojej obecnej pracy to właśnie one są kluczowe. Jestem pomiędzy światem IT a biznesem. Muszę rozumieć jednych i drugich, tłumaczyć potrzeby, łączyć kropki i szukać rozwiązań. Twardych kompetencji można się nauczyć. Otwartość, ciekawość i gotowość do pracy z ludźmi są równie ważne.
W DANONE wiele razy wychodziłam ze swojej strefy komfortu. Przejście z HR do IT było pierwszym dużym krokiem. Później pojawiały się kolejne: nowe role, praca z zarządem, odpowiedzialność za budżety, governance, autoryzacje, cybersecurity i zarządzanie zespołem.
Nie zawsze czułam pewność siebie. Często nie wiedziałam dokładnie, na co się piszę, zawsze kieruję się jednak zasadą: boję się, ale robię. Przez dwa lata zarządzałam zespołem, który odpowiadał za obszary, z którymi wcześniej nie pracowałam tak blisko. Musiałam jednocześnie uczyć się nowych tematów i rozwijać jako menedżerka. To był intensywny czas, ale dał mi kompetencje, z których korzystam do dziś.
Dla mnie rozwój to nie tylko awans pionowy. To także przechodzenie między obszarami, zdobywanie nowych kompetencji, udział w projektach, praca z osobami z wieloletnim doświadczeniem, wystąpienia publiczne, podcasty, townhalle czy inicjatywy wewnętrzne, które pozwalają sprawdzić się w czymś poza codziennym zakresem obowiązków.
Dla mnie DANONE to miejsce, w którym można przyjść z pomysłem, ambicją albo potrzebą rozwoju i naprawdę o tym porozmawiać. Dobrym przykładem jest mój doktorat, który robię w obszarze kompetencji miękkich i kapitału ludzkiego. To dla mnie ważny krok rozwojowy, ale też duże zobowiązanie logistyczne. Czasem wymaga udziału w zajęciach czy prowadzenia aktywności akademickich w ciągu dnia. W DANONE mogłem to otwarcie omówić i znaleźć rozwiązanie, które działa dla obu stron. Dzięki elastyczności organizacji mogę rozwijać się naukowo, zdobywać wiedzę powiązaną z moją pracą i jednocześnie wnosić ją z powrotem do firmy. Cenię też kulturę, w której hierarchia nie przeszkadza w partnerskiej rozmowie.
Niezależnie od tego, czy pracuję z członkiem zespołu, menedżerem czy dyrektorem, najważniejsze jest wspólne szukanie rozwiązań.